czwartek, 19 sierpnia 2010

Teatralnie: lalki - kukiełki

      Zdarzyło mi się w życiu  robić również lalki do przedstawienia kukiełkowego. Kilka poprzednich to były lale-"zuzie", a ostatnie, trochę inne i bardziej wyraziste. Praca nad tymi lalkami to była czysta improwizacja... i czysta przyjemność. Chciałam żeby były tak "charakterne" ,i dzięki ruchomym ŁAPOM jeszcze bardziej niesamowite.Udało się :). Przez te ruchome ręce na drutach lalki były trudniejsze w animacji - ale dzieci poradziły sobie całkiem dobrze :)






 
Ostatnie zdjęcie jest niewyraźne, za to ładnie na nim widać całą sylwetkę zgarbionego kołodzieja Wartymira :)
   

Król Kazimierz Wielki
Lalki kukiełki rządzą sie własnymi prawami. Nie jestem ekspertem z pierwszej ligi w sprawie kukiełek, ale wiem, że istnieje kilka podstawowych zasad przy ich tworzenia.  Kukiełka ma być "żywa", wyrazista, charakterystyczna - a jej wygląd ma oddawać charakter  postaci którą ma przedstawiać. Jeśli środkiem wyrazu będzie poszarpana kapotka i np. przerośnięta głowa - to tak właśnie ma kukiełka wyglądać.  Powinny być trójwymiarowe, ruchome, przeważnie z dużą głową i dużymi oczami , bo lalka musi być widoczna z daleka. Coś jak teatralny makijaż. Czasem najprostszymi środkami da się osiągnąć kapitalny efekt, a szyte lub płaskie papierowe lale, jako teatralne - wypadają miernie... naprawdę. 
Znam np. kozy robione z białych plastikowych kubeczków - rewelacja :)
Ja zaczynałam właśnie od zwykłych "zuzi". Szyte lale sprawdzą się wtedy, jesli będą miały luźno doszyte ręce i nogi, by przy każdym ruchu kijkiem lalka się ruszała - i to będzie środek wyrazu: ruchoma lalka. (Inna rzecz: to animacja takiej lalki: jak aktor  trzyma lalkę jak kukłę i nią "nie pracuje" to nawet najpiękniejsza - sama z siebie nie ożyje, niestety...).
Z czasem odkryłam że  większy efekt można uzyskać prostszymi środkami i nie jest potrzebne robienie lalek w takim potocznym rozumieniu, bo kukiełki to nie przytulanki, tylko "postacie".
......................
Nosze się z zamiarem ruszenia do przodu i skończenia tego co poszykowane na warsztacie, ale jakoś jeszcze letnio zawalona jestem pracą i nie mogę drgnąć. Jak skończę to pokażę oczywiście,  tymczasem.!


4 komentarze:

IVONNA pisze...

Niesamowite są Twoje lalki. W jakim przedstawieniu będą brały udział? Uwielbiam magiczny świat lalek, w Teatrze Groteska bywam czasem ze szkolnymi dzieciakami. Zawsze jestem pod ogromnym wrażeniem.
Pozdrawiam serdecznie:)

elamisk pisze...

Lalki brały udział w lokalnym przedstawieniu w 2008 roku wystawianym przez Bibliotekę Publiczną, scenariusz oparty na lokalnych legendach o powstaniu miasta miał przybliżać dzieciom, i nie tylko dzieciom, historię miasta Koła.
Przedstawienie nagrodzono na konkursie Miejskiej Biblioteki, potem jeszcze wystawiane kilkakrotnie przy róznych okazjach- i tak, lalki błyszczały tylko w swoim małym środowisku.

Maryna pisze...

Piękne lalki, zreszta wszystko mi sie popdoba. Aplikacje wspaniałe. Wiem, co mówię. Gdzybym miała za każdą wykonaną aplikację jednocześnie dostać po złotówce, to pewnie bym sobie nową kiecke kupiła.
Ale ja nie o tym chciałam albo nie o tym głównie. Przeczytałam cały Twój blog. Kochana, czasu to żadna z nas nie ma w nadmiarze. Spętana pewnie czuje sie też każda która oprócz tego co robic lubi robi milion innych rzeczy z tego prostego powodu, że jest babą. Dom,dzieci,inne obowiązki. No tak to już jest. Ja teoretycznie czasu powinnam mieć mnóstwo - a nie mam.
Wytrwałości Ci życzę i powodzenia, bo robisz piekne rzeczy a lalki szczególnie.

elamisk pisze...
Ten komentarz został usunięty przez autora.